poniedziałek, 21 grudnia 2009

W poszukiwaniu własnego różu.

Przyszedł ten dzień w którym należy zdecydować co mam ze sobą zrobić, zostać/wyjechać, zabić/zostać zabitym, popełnić samobójstwo/żyć, wziąć życie w garść/przegrać je.

Wybrałem!
Wybrałem życie. Chce iść dalej ze swoim losem w garści. Nie dam się pokonać, nie! i .
To jest moje życie, mam tylko jedno takie, więc z niego skorzystam. Będę robił to co mi się podoba nie ingerując w życie innych bardziej niż oni tego by chcieli. Ale czekaj.. Czy tak się da? Przecież żyjąc ingerujesz w życie innych nie będąc tego świadomym. Przecież to nie świat wpływa na twój umysł, tylko umysł wpływa na świat. Nie możemy dać innym żyć nie ingerując w ich życie. To my tworzymy otaczający świat, on jest taki jakim go odbieramy, a każdy odbiera go inaczej. To że nazywamy rzeczy tymi samymi nazwami to nie oznacza, że tak samo je widzimy. Zastanawiałeś się kiedyś co może widzieć inna osoba patrząc na zielone liście? Czy aby na pewno to "ta sama zieleń" jaką ty widzisz? Może jego zielony jest taki sam jak twój żółty? Może jego świat jest bardziej kolorowy? Dlaczego tłumacząc coś komuś on cie nie rozumie, nie wie o co ci chodzi. Może dlatego, że on ma inne odwzorowanie świata? Czyż nie?

Jeśli spotkasz tą jedyną osobę zastanów się dlaczego ona jest właśnie "tą". Czyżby podobnie postrzegała świat, który cie otacza. Czyżby widziała świat takim jaki ty go widzisz? Twoje różowe jest również jej różowym? Tym co dla ciebie jest dobro i zło jest dla niej tym samym? Możliwe że tak, ale nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na ten temat powstało mnóstwo książek, felietonów i nikt tak naprawdę nie zdołał poprawnie na to odpowiedzieć. A zdałeś sobie sprawę, że to co tu napisałem jest tak samo prawdą jak i nieprawdą? W końcu mój róż nie koniecznie musi być twoim różem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz